sobota, 2 kwietnia 2016

A is for Art

Czegokolwiek bym nie pisała, nigdy nie wiedziałam jak zacząć. Jak ubrać w słowa to co chcę przekazać.
Ale właściwie, już nie muszę. Doszłam do wniosku że każde zdjęcie które dodałam, każdy post który napisałam, że wszystko co robiłam, robiłam tak, żeby podobało się innym. Głównie moim znajomym. Zastanawiałam się czy im się będzie podobać, czy może między sobą będą się śmiać z moich prac tak jak niestety moje orki (bo ni to przyjaciółki, ni to koleżanki) robią czasem względem innych amatorskich fotografów z mojego miasta, których zdjęcia naprawdę są słabe, ale hej, początki zawsze są trudne.
 Gdy ja patrzę na zdjęcia które zrobiłam kilka wiosen temu to mam ochotę się utopić. I nie mówię że teraz jestem super, że opanowałam wszystko do perfekcji bo tak nie jest. Nadal się uczę, próbuję, rozwijam się.
A raczej rozwijałam. I o tym chcę dzisiaj powiedzieć.
Zawsze miałam siebie za osobę kreatywną. Tak, to trochę narcystyczne ale na swoją obronę mogę dodać że to jedyna pozytywna cecha, którą u siebie widzę.
Mimo że nie wiążę przyszłości z fotografią, traktuję to dosyć poważnie. Na każdej sesji daję z siebie sto procent i za każdym razem wszystko dokładnie przygotowuję tak, żeby nie było później żadnych nieporozumień.
 Od początku mojej fotograficznej przygody do zdjęć brałam moje przyjaciółki, więc zawsze było dużo śmiechu i sytuacji, których nie da się zapomnieć ale traktowałyśmy się nawzajem profesjonalnie. Na takiej sesji zawsze dużo się działo i mimo że przeważnie pogryzione przez komary, całe w błocie lub całe mokre zawsze wracałyśmy do domu w dobrych humorach i zawsze byłam strasznie zadowolona z efektów, zauważałam że coraz lepiej dogaduję się z aparatem i photoshopem, dziewczyny też to widziały.
I nie wiem kiedy to się dokładnie stało, ale przestało mnie to cieszyć. Po każdej sesji czułam niedosyt, czegoś mi brakowało. Poprzedniego bloga chciałam założyć dla siebie. Pisać to co uważam. Ale tak nie było. Teraz widzę że to nie jestem ja. Ta prawdziwa ja.
Tą prawdziwą siebie chcę pokazać tutaj.  A sesja którą dzisiaj prezentuję jest idealna na początek.
Te zdjęcia to kompletnie nie mój styl i efekt końcowy powstał przypadkowo. Jedni mogą uznać je za brzydkie, lub wieśniackie. Inni za artystyczne, ładne, ciekawe.
Może to śmieszne ale dla mnie jest to jakaś forma sztuki.
Zaczynam nowy etap w życiu po wieloma względami i czas żebym przestała robić zdjęcia takie jakie się spodobają innym ale takie, jakie spodobałyby się mi.




                              





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Comments system